Obok komputera mam na biurku coś raczej niespotykanego: jest to gramofon. Taka zabawka, troszkę lepsza niż polskie Bambino. Ładne cacko, potrafi samo zmienić kawłek, ma wbudowany stroboskop, etc, etc... Obok gramofonu stoi jakeś 300 płyt (z czego połowa stanowi własność mojej starszej siostry ;), oraz gitara... Nie, nie ta ze strony tytułowej... Ja tylko troszkę hałasuję, nic więcej, a do robienia hałasu wystarczy cos kiepskiego ;)
A czego konkretnie słucham? Przez moje uszy przejdzie praktycznie każda, nawet kiepska muzyka, której autor miał cokolwiek do przekazania. Tak więc po odfiltrowaniu popu, techno, hip-hopu i disco polo zostaje stary, dobry rock. I to właśnie świetnie określa moje preferencje. Nie jestem jakimś wielkim melomanem, po prostu cieszą mnie zespoły, które były popularne kiedyś. Z zagranicznych Jethro Tull, King Crimson, Iron Maiden i inne, z polskich przede wszystkim Republika (moja praca na maturę ustną z polskiego była o Grześku).

